Dzisiejszy dzień tak szybko mi minął, że doba mogłaby mieć spokojnie 48h. Chociaż i tyle, to pewnie też było by mało. Fakt, faktem rano sobie troszkę pospałam, aż do 10tej, ale jutro za to pobudkę będę miała o 4:50 bo na 6tą do pracy.
Urlop się skończył i czas wrócić do rzeczywistości. Ale to w sumie dobrze, bo już sie stęskniłam za koleżankami z pracy :)
Po pracy chcę odwiedzić hurtownie w poszukiwaniu foli z celafonu. Dzisiejszy dzień bowiem spędziłam na robieniu aniołków, reniferków i gwiazdeczek z masy solnej. Postanowiłam też troszkę poeksperymentować i połowę masy połączyłam z cynamonem. Pachnie nim cały dom. A na kaloryferze suszą się pocięte plasterki pomarańczy.
