Kochane czy Wy też tak macie, że są dni kiedy choćbyście nie wiem jak się starały, to Wam nic nie wychodzi?!
Ja właśnie dziś miałam taki dzień. Od rana pełna zapału i energii, która z godziny na godzinę, gdzieś ze mnie umykała. Miałam tyle planów na dziś, by wykorzystać ten dzień... a wszystkie legły w gruzach.
Z samego rana, korzystając z dnia wolnego pozwoliłam sobie troszkę poleniuchować dłużej. Zrobiłam szybko śniadanko i wskoczyłam z powrotem do łóżka, z książką i kubkiem kawy.
Później pełna zapału i energii, porozkładałam swoje koraliki i narzędzia z zamiarem zrobienia kilku naszyjników, by podreperować troszkę budżet. I tu ta poranna wena, zaczęła gdzieś znikać.
Szło mi to beznadziejnie i coraz bardziej opornie. W dodatku wszystko mi leciało z rąk i zerkając na tą brzydką pogodę za oknem, dałam sobie spokój i poskładałam wszystko z powrotem do kuferka.
Nie wiem czy to ta, pogoda tak na mnie działa czy co?!
Wieczorem postanowiłam się przełamać i zrobić





